Nowości

projekty domów |storage.to |Najnowsze dowcipy

Mijały powoli minuty


„Mijały powoli minuty i kwadranse, upłynęła godzina jedna i druga. Armaty pod Hołoskiem ucichły. Oczekiwanie stawało się nieznośne. Minęło jeszcze pół godziny. Miny naokół posmutniały i zrzedły. Druty telefoniczne były zerwane, kazałem więc jednemu z oficerów siąść do samochodu, pojechać do pułkownika PrugaraKetlinga i sprawdzić sytuację na miejscu. Brak meldunków nie wróżył nic dobrego; natarcie nocne jest szybką grą, a w tym wypadku ciągnęła się ona zbyt długo.
O godzinie pierwszej w nocy oficer powrócił i zameldował następujący przebieg zdarzeń
Po zwalczaniu ogniem armatnim gniazd czołgowych, zamykających wylot szosy, natarcie ruszyło w dwóch kolumnach. Lewoskrzydłowy batalion pod dowództwem majora Lityńskiego posuwał się wzdłuż szosy i w lewo od niej, w kierunku na sanatorium w Hołosku. Nieco z tyłu, jeszcze bardziej w lewo, grzbietem pagórków szedł batalion z 24 DP. Prawoskrzydłowa kolumna pod dowództwem podpułkownika Głowackiego nacierała w prawo od szosy, obchodząc Hołosko Wielkie od południa.
Major Lityński likwidując poszczególne gniazda oporu podsunął się pod sanatorium, mocno obsadzone przez Niemców. Tutaj podporucznik rezerwy Alfred Ais w walce na granaty ręczne zniszczył gniazdo trzech niemieckich karabinów maszynowych, wybijając doszczętnie ich obsługę. Wnet potem sanatorium zostało wzięte uderzeniem na bagnety. Droga była chwilowo otwarta. Batalion majora Lityńskiego przeszedł dalej i w końcu, z bardzo dużymi stratami, przebił się do Lwowa. Niestety, Niemcy zaraz po jego przejściu zwarli ponownie pierścień obrony, zajmując z powrotem sanatorium i wysuwając wzdłuż szosv nowe czołgi.“(1)

| Wstrząs mózgu-Przy upadkach >>>>

praca białystok |Hodowla bulterierów |Giżycko