- A ja nie-Oni sobie gadali
„— A ja nie.
Oni sobie gadali, a przez ten czas stara znowu usiłowała podpalić dom. Przyklękła w kącie, znalazła ogarek świecy i zapaliła go. Następnie, bardzo podniecona, zaczęła biegać po pokoju, trzymając zapaloną świeczkę wysoko nad głową. Niesłychanie zwinna, wymykała się goniącym ją mężczyznom.
Nagle włosy starej zajęły się ogniem. Puszyste białe kosmyki stanęły w płomieniach.
Stary Moody, znalazłszy kawał jakiejś szmaty na podłodze, popędził za nią co sił. Jednakże oboje byli równie szybcy i zwinni. Wreszcie udało mu się zaskoczyć ją od tyłu i zarzucić jej szmatę na głowę. Krzywił się przy tym niemiłosiernie, jakby zaznaczając, że wie, iż robi rzecz niegodziwą, lecz że każdemu człowiekowi na świecie konieczność taka może się przytrafić. Potem zaczął klepać ją gwałtownie po nakrytej głowie.
Stary Moody i pan Fatty Bowles wyprowadzili starą na werandę. Była już zupełnie spokojna. Oburącz przytrzymywała osmaloną szmatę, zakrywającą jej głowę.
— Czy wiesz, co muszę teraz z tobą zrobić — odezwał się do niej Stary Moody tonem konwersacyjnym i raczej łagodnym, ale ona stała nieruchomo, cała zakryta wymiętą szmatą i tylko rytmicznie poruszała palcami drobnych chudych rąk. Wyglądały jak odwłoki, które szarańcza pozostawiała w sierpniu na drzwiach starego domu.“(7)