- Wiem już wiem
„— Wiem, już wiem, widziałem, jak pan Szymanowski siedzi w hallu — przystanął Leon.
— Pan dziedzic się nie pogniewa, ale kazałem pokojowej już przenieść rzeczy. Ot tu, proszę za mną. Ładny pokój! — podreptał staruszek w drugi kąt korytarza. — Torbę i neseser pan dziedzic miał spakowane, tylko że piżamę i toaletowe drobiażdżki to musiała służąca pod moim okiem zabrać. Bez pozwolenia pana dziedzica, przepraszam... ale przy mnie pod nowy numer zaniosła. Pan dziedzic się nie gniewa. Wiele bagażu pan dziedzic przecie nie ma... Wszystko pod moim okiem... Ja niczemu, panie dziedzicu, nie dowierzam na stare lata. Nawet własnej nodze, jak Boga kocham! — gruchał. — Strzyka i odzywa się kolano na deszcz, i co gdzie ten deszcz, proszę pana dziedzica, coraz większa duchota...
Pokój był narożny, wielka landara, wcale paradna, z oknami, przez które widniały Karowa i Krakowskie. Czerwień i zieleń dywanu i miękkich mebli. W lustrzanej szafie odbijała się kamieniczka, w której mieściła się wówczas redakcja zasłużonego Kuriera Warszawskiego, a nad nią sam czubek i krzyż kościoła Wizytek. Szkocka torba stała pod szafą, a neseser leżał na podłużnym stoliku, z płócienną plecionką zamiast siedzenia.“(5)