Vincent pokazał list
„Vincent pokazał list doktorowi i jego żonie. Peyron przeczytał go uważnie, obejrzał czek i pogratulował Yincentowi. Yincent szedł żwawo ścieżką, podniecony i wzmocniony przypływem nowej energii żywotnej. W połowie drogi przez ogród zauważył, że zostawił w kancelarii list Thea. Szybko pobiegł z powrotem.
Już miał zapukać, gdy posłyszał wymówione głośno swoje imię. Przez chwilę stał niezdecydowany przed drzwiami.
— Ale dlaczego by to uczynił — pytała pani Peyron.
— Może uważał, że to będzie dobre dla samopoczucia brata.
—Przecież nie ma tyle zbędnych pieniędzy...
— Prawdopodobnie osądził, że zdrowie Vincenta jest warte tej kwoty.
— Więc wydaje ci się, że to nie może w żaden sposób być prawdą
— Droga Mario, to wykluczone. Kobieta, która rzekomo obraz nabyła, jest siostrą znanego malarza. Jakim cudem mógłby ktoś z odrobiną znawstwa...
Vincent odszedł.
Wieczorem Otrzymał od Thea depeszą
„Nazwaliśmy chłopca Twoim imieniem. Joanna i Yincent czują się dobrze."
Sprzedaż obrazu i cudowna wiadomość uzdrowiły przez noc Vincenta. Wczesnym ranem udał się do atelier, wymył pędzle, posortował obrazy i studia, które stały oparte i nie wykończone pod ścianą.
„Jeśli Delacroix odkrył malarstwo dopiero wówczas, gdy stracił zęby i oddech, to i ja, który nie mam ani zębów, ani rozumu, mogę je odkryć na nowo."“(8)
<<<< - A ja nie-Oni sobie gadali
| Dużo złych wiadomości >>>>